Szczypta szaleństwa na wyższym poziomie abstrakcji { ! }

Blog Asi i Karola Huszałów
  • Główna
  • O Nas
  • Kontakt
  • HI-Websites

Speedy Gonzalez

21 07 2010

Kiedy na początku maja umarł nasz ostatni zwierzak, nie za bardzo chcieliśmy brać nowego. Któregoś dnia, nasza mama bez wcześniejszej konsultacji zdecydowała jednak inaczej. Zapytała sąsiada, czy aby przypadkiem jego kotka się nie okociła. Okazało się, że tak, i parę dni później dostaliśmy kompletnie dzikiego, małego kotka. Oswajanie go zajęło nam parę dni, więc teraz zamiast charczącego kotka mamy małego słodkiego rozrabiakę. Ze względu na prędkość, z jaką się porusza daliśmy mu na imię Speedy Gonzalez.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Fotografowanie wcale nie jest łatwe

20 06 2010

Kilka tygodni temu razem z Agą i Wojtkiem postanowiliśmy nabrać praktyki w fotografowaniu odmiennych tym razem miejsc i sytuacji.

Na początku pojechaliśmy pod Kostrzyn n/O do rozpadającego się starego Fortu Sarbinowo. Miejscówka ekscytująca, ale dla naszego aparatu przerażająca. Spędziliśmy tam parę godzin próbując rożne ustawienia i kadry. Niestety, zbyt mała ilość światła spowodowała rozmazanie większości zdjęć. To co nam wyszło może zobaczyć poniżej.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się niedaleko wsi Sarbinowo, aby poprawić sobie humory po rozmazanych zdjęciach we Forcie.

Koło godziny 18 tego samego dnia mieliśmy wybrać się na mały spacer po Dębnie, aby spróbować fotografii na pograniczu dnia i nocy, ale zniechęcenie po nieudanym przedpołudniu omal nie sprawiło, że zrezygnowaliśmy z tych planów. Długo biliśmy się z myślami, ale cóż, jeśli się nie przełamiesz i nie zaczniesz robić zdjęć to nigdy nie nauczysz się jak zrobić fotografię zapierającą dech w piersiach. Parę fotek wyszło naprawdę ciekawie, co poniekąd wynagrodziło nam pierwszą cześć pleneru.

Może nie zrobiliśmy za dużo zdjęć, którymi można by się chwalić, ale zdobyte tego dnia doświadczenie jest warte wiele więcej.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Rzepakowe pole…

26 05 2010

Od kiedy kupiliśmy naszą lustrzankę Asia marzyła o zdjęciach w rzepaku. Niby żaden problem, ale do tej pory nie udawało nam się załapać na czas kwitnienia tejże rośliny. Zwykle jakoś nam tak wypadało, że w czasie kiedy rzepakowe pole wygląda najlepiej, nas nie było w pobliżu. Ostatnio Agnieszka i Wojtek zabrali nas na takie właśnie pole rzepaku do Chwarszczan, ale było jeszcze za wcześnie aby wykonać interesujące ujęcia. Zdjęcia odkładaliśmy na później, aż w końcu doszliśmy do dnia w którym uznaliśmy, że jeśli nie pojedziemy, to w tym roku już zdjęć nie zrobimy. Znowu…

Wsiedliśmy w Mazdę i pojechaliśmy na wcześniej pokazane pole. Jak nam wyszły zdjęcia? Zobaczcie poniżej. Zdjęcia na których jesteśmy razem zostały wykonane przy pomocy statywu Velbon Sherpa 600R i samowyzwalacza.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Przemek, Wiatrówka i Bubisia

23 05 2010

Przemek jest młodszym bratem Karola. Ostatnio wygrał kupon, za który mógł dostać Wiatrówkę, wiec nie zastanawiają się za długo wybrał sobie model który go zainteresował i zaczął z wielkim zainteresowaniem czytać wszystko, co ma wspólnego z jego nowym hobby. A że chłopcy lubią bawić się bronią kiedy tylko nadarzyła się okazja obaj Panowie postanowili postrzelać sobie na tyłach domu. Jak by nie meszki, które z zaciętością przeszkadzały w trafieniu do celu, pewnie siedzieli by tam dłużej, ale z naturą i krwiożerczymi owadami się nie wygra. Biedacy po 15 minutach zabawy wrócili do domu.

Prócz Wiatrówki, Przemek postanowił sprawić sobie jakieś małe zwierzątko. Wybór padł na chomika dżungarskiego któremu dał na imię Bubisia (lub Bubisława, bądź Bubsolina, ewentualnie Misia). Trzeba przyznać że zwierzątko jest słodkie i bardzo żywiołowe.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Weekend w plenerze

18 05 2010

Jak najlepiej spędzić niedzielne popołudnie? Wybrać się z przyjaciółmi na planer i popstrykać trochę fotek!!!

Naszą wyprawę zaczeliśmy na nieczynnym już PKP (no może czynnym do przeworzenia ropy) w Dębnie. Klimat jaki będzie widoczny na zdjęciach jest niezwykle interesujący, choć zapach i czystość tego miejsca mogą odstraszyć. Próby robienia poszczególnych ujęć i kadrów zajęły nam prawei dwie godziny, dlatego w Chwarszczanch nie mogliśmy już za długo szaleć, ponieważ słońce schodziło już coraz niżej i w konsekwencji w naszych budynkach robiło się coraz ciemniej. Zapraaszam do obejżenia fotek!

A tutaj 2 zdjęcia Wojtka:

Jeśli chcecie zobaczyć więcej koniecznie zobaczcie blog Wojtka.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Happy Birthday Chloe / Wszystkiego Najlepszego Chloe

26 04 2010

30 kwietnia córka Radka i Emmy – Chloe –będzie obchodziła swoje pierwsze urodziny. Z tej okazji rodzice postanowili wyprawić imprezę na specjalnej farmie, gdzie dzieci będą jeździć na wozie z sianem, bawić się z królikami i mieć wiele, wiele przeróżnych atrakcji. Bardzo żałujemy, że nie możemy w tym dniu być razem z Chloe i jej rodziną, ale mamy nadzieję, że w końcu odwiedzimy ją na kolejne urodzin.

Kochana Chloe z okazji Twoich pierwszych urodzin składamy Ci najlepsze życzenia!

Ciocia Zosia, ciocia Asia i wujek Karol


On April 30 daughter of Radek and Emma – Chloe – will celebrate the first birthday. On this occasion, her parents decided to make a party at a special farm event where children will ride in the wagon with hay, play with rabbits and have many attractions. We regret that we can’t be on this day with Chloe and her family, but we hope that finally we’ll visit one of her birthday party.

Dear Chloe all the best for your birthday!

Auntie Zosia, auntie Asia and the best uncle on the world Karol :)

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Wiosenna wyprawa do Milton Keynes

26 04 2010

Po długiej zimie wreszcie nadeszła upragniona wiosna, aż człowiekowi chce się żyć. Kiedy robi się ciepło nachodzi nas ochota na spacery, przejażdżki rowerowe itd. W momencie, kiedy dochodzi do tego jeszcze przerwa świąteczna w głowie kłębią się myśli odnośnie tego, co i jak zaplanować, czy spędzić ten czas na konsumpcji i lenistwie czy może wybrać się do rodziny ażeby z nią spędzić trochę czasu.

Kożystając z zaproszenia mojego kuzyna Radka postanowiliśmy wybrać się całą naszą trójką do Anglii, i tam spędzić nasze pierwsze angielskie święta.
Lecieliśmy z Poznania (port Ławica) liniami Wizzair. Zwykle lataliśmy z Berlin Schönefeld, ale okazało się, że przelot liniami Easy Jet wyszedłby nas dużo drożej. Podróż minęła bez większych niespodzianek, no może prócz wielkiego tłoku w samolocie i rodaków, którzy nie znają słowa „przepraszam”, kiedy walą Cię swoimi torbami po głowie albo depczą i kopią Cię chcąc wyjść se swojego wcześniej zajętego miejsca.

Lotnisko w London – Luton (Milton Keynes nie posiada swojego lotniska, ale za to znajduje się tam siedziba Teamu Red Bull biorących udział w wyściagch F1) i pogoda w Anglii przywitały nas wysoką temperaturą i słoneczkiem, co niestety było tylko jednym z nielicznych ciepłych dni w ówczesnym czasie. Całą podróżą byliśmy niezwykle podekscytowani jeszcze z kilku innych powodów, między innymi ze względu na to, że mojemu kuzynowi urodziło się pierwsze dziecko – dziewczynka o imieniu Chloe, no i wreszcie kupił upragniony dom.

Emma (mama Chloe) już na nas czekała. Wspaniale było zobaczyć ich dwójke po prawie dwoch latach a do tego jeszcze ich śliczną jedenastomiesięczna córeczkę.

Po wypiciu kawy, i krótkim odpoczynku Radek z Karolem pojechali na zakupy a Ja i mama szlifowałyśmy swój angielski i zachwycałyśmy się małą Chloe. Po paru godzinach chłopacy wrócili z mała niespodzinką – okazało się, że kupili cały zestaw kijii do golfa. Trochę się uśmiałyśmy, bo w sumie rzadna z nas, nie wierzyła, że Oni, kiedy kolwiek pójdą pograć w golfa – a jednak się myliłyśmy. Dwa dni później podczas jednego z tych brzydkich, zimnych, deszczowych dni, Panowie zdecydowali się na ponad dwugodzinny spacer, aby zrobić urzytek z nowego zakupu. Dzięki temu, że pogoda nie sprzyjała na polu golfowym nie było nikogo tak więc Karol z Radkiem mogli spokojnie zacząć swoją dziewięcio dołkową grę. Na miejscu dowiedzieli się bardzo ciekawej rzeczy, a mianowicie, że kiedy chcesz pograć tylko na dziewięć dolków nie potrzebujesz specialnego obuwia ani stroju, ale w momencie gry na 18 dolków wtedy obowiązuje już w pelni profesjonalny strój golfowy. Osobiście prócz łyżwiarstwa figurowego, tenisa i formuły 1 nie lubię oglądać sportów w telewizji, a Golf, hmm… no cóż zawsze mnie nudził. Po powrocie do domu opowiadali, że naprawdę świetnie się bawili, na początku mieli nie lada problem, aby uderzyć w piłeczkę, Karol zwykle trafiał w powietrze a Radek zmienił zawód na kosiarza trawy;) Mówili również, że bardzo ciężko było uderzyć w piłeczkę tak, aby poleciała prosto, trzeba było tak obmyślać kąt uderzenia by był jak najbardziej precyzyjny. No cóż, mnie to nie przekonało, ale grunt, że oni byli zadowoleni.

Następnego dnia świętowaliśmy 29 urodziny Radka. Emma zaprosiła swoją rodzinęwięc pierwszy raz mieliśmy okazję się poznać. W Anglii króluje moda na wszystko, co ma związek z firmą Apple dlatego też Radek dostał trzy wielkie, grube książki do nauki pisania aplikacji na iPhona. Niestety, realia angielskie są inne niż polskie, więc u nas, gdzie internet jest ciągle drogi i wolny taki prezent nie za bardzo by się przydał. My zdecydowaliśmy się na zakup gry strategicznej, z której również bardzo się ucieszył.
Do świąt pozostało już tylko kilka dni, więc nasza mama postanowiła zająć się kulinarnymi przygotowaniami. Tradycyjnie zrobiłyśmy sernik na zimno, sałatkę jarzynową, rybę po grecku, chrzan z burakami, a dodatkowo pierogi, bigos i oczywiście ufarbowałyśmy jajka. Emma była tak zaskoczona, że ze skorupek cebuli wychodzą piękne czerwone jajka, że zabrała je do swojej rodziny, aby im pokazać.

A co do samych świąt…

Rodzina Emmy zaprosiła nas na świąteczną niedziele do swojego domu. Na początku pojechaliśmy bez Radka, poniważ ze względu na to, że już od ponad dwóch lat pracuje na nocną zmianę ma przestawiony zegar biologiczny i nie jest w stanie wstać wcześniej niż o 14 po południu, to też do godziny 15 byliśmy skazani na siebie i swój język. Od momentu, kiedy przyjechaliśmy rodzina Emmy była dla nas bardzo miła. Poznaliśmy dodatkowo pozostałą część rodziny. Karol od razu załapał kontakt z partnerem mamy Emmy – Darenem. Okazało się, że mają wiele wspólnych zainteresowań. Jedną ze wspólnych cech jest to, że na kilogramy jedzą, ketchup, kolejną było to, że obydwaj prowadzą firmę zajmującą się reklamą w internecie, lubią fotografię, piłka nożna itp.

Po krótkim zapoznaniu i wypiciu kawy, zaczeło się polowanie na czekoladowe jajka (niestety, w Anglii jest to istota ich świat wielkanocnych). Chowają je w trwie a póżniej dzieci z koszyczkami biegają po całym podwórku i odbywają się zawody na zasadzie, kto pierwszy znajdzie jak najwięcej jajek ten wygrywa. Miłą niespodzianką było to, że dla nas róznież schowali takie jajka (już nie w trawie, tylko na płocie, żeby dzieci nie dosięgnęły) i musieliśmy je odnaleźć. Chyba wszyscy się wtedy rozluźnili, co sprzyjało luzniejszym rozmowom. Posiłki jakie nam przygotowali były zupełnie od tych, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce. Na śniadanie dostaliśmy jajecznicę z łososiem w francuskim rogaliku (croissant), a prócz tego zrobili mini pizze, (do której użyli ciabatty) i gotowane jajka z krewetkami i kawiorem. Dla tych, co nigdy nie byli w Anglii i nie pracowali tam musi wydawać się, że Emma ma bardzo bogatą rodzinę skoro podali łososia, krewetki czy kawior. Sęk w tym, że w Anglii są inne realia, inne zarobki. Chodzi o to, że nawet, jeśli parcujesz, jako zwykły robotnik za najniższą krajową to i tak na wiele Cię stać (oczywiście w ramach rozsadku). Wiele produktów, jak np. krewetki są dużo tańsze niż w Polsce, jest o wiele więcej promocji, no i większoć jedzenia ma niższą cenę. W momencie, kiedy chcesz zjeść jakieś warzywa (tak zwane zdrowe jedzenie) to zapłaciśz więc niż w Polsce.

Wracając do angielskiego menu, na przystawkę dostaliśmy sałatkę z krewetkami, a na obiad pudding yorkshire (ciasto w kształcie miseczki, a na to kuleczkę ze zmielnoej i zapieczonej kiełbasy), sos miętowy (zwykle podaje się go z jagnięciną, ale jeśli ktoś jest fanem tego sosu może go jeść z jakimkolwiek mięsem) kurczak oraz warzywa. Wszystko smakowało wyśmienicie. Po obiedzie i słodkim deserze zaczęliśmy grac na konsoli Wii. Jest to urządzenie, do którego, używasz dwóch specjalnych pilotów, dające wrażenie prawdziwej gry. Przez większość czasu Karol i Daren grali w pingponga, ale mi udało załapać się na kręgle i walkę na miecze :D . Po powrocie do domu wszyscy byliśmy tak zmęczeni, że za przykładem małej Chloe wszyscy wskoczyliśmy do łóżek.

Po powrocie do Dębna musielśmy szyboko wrócić jednak do codzienngo trybu pracy, ponieważ w Anglii trochę się rozleniwiliśmy. Ale i tak warto było pojechać i spędzić z nimi ten czas, nawet kosztem pracy.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Poznańska wyprawa Karola cz.2

9 03 2010

W połowie lutego musiałem stawić się na badania w Poznaniu. W związku z tym, iż coraz lepiej radzę sobie z naszym Canonem 450D, nie mogłem nie zabrać go ze sobą do mojego rodzinnego miasta. Powód ku temu był tym większy, że nasi dobrzy znajomi potrzebowali materiałów do pewnego magazynu, więc poprosili mnie o zrobienie kilku zdjęć ich przepięknych lamp.

Gosia i Sebastian są projektantami oświetlenia i artystami światła. Popularyzują w naszym kraju systemy oświetleniowe LED i muszę przyznać, że bardzo mi się to podoba – chyba nie tylko mi, ponieważ zewsząd dostają propozycję wystawiania swoich lamp. Jeśli dla Ciebie liczy się wspaniały design oraz nastrojowe światło to koniecznie powinieneś odwiedzić ich stronę – http://emandes.com. Dla mnie, było to nie lada wyzwanie, aby zrobić parę dobrych ujęć ich lampom. Jakby nie spojrzeć, jestem tylko zapalonym fotografem amatorem, a musiałem zmierzyć się ze zdjęciami światła, szklanych powierzchni, nie wspominając już o tym, że bardzo chciałem oddać niesamowity klimat ich lamp, oraz nastroju, jaki stworzyły one w salonie architekta wnętrz Katarzyny Stefańskiej w City Parku w Poznaniu. Jak mi się to udało? Oceńcie sami.

Ciężko powiedzieć, że jestem zadowolony w 100% z każdego zdjęcia. Jednak doświadczenie, jakie przy tych zdjęciach zdobyłem jest dla mnie bezcenne. Jeśli kiedyś będę miał jeszcze okazję uczestniczyć w podobnym przedsięwzięciu na pewno będę starał się zrobić lepsze zdjęcia.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Poznańska wyprawa Karola cz.1

9 03 2010

Ostatnimi czasy zauważyłem, że przyszła do nas moda na organizowanie rekonstrukcji wszelkiego rodzaju bitew historycznych. Może nie zupełnie o organizację chodzi, ponieważ miłośników historii zawsze było wielu, po prostu od niedawna zyskują one ogromną popularność. Przekonałem się o tym boleśnie nie dawno, ale po kolei.

Cytadela poznańska jest jednym z ważniejszych miejsc w tym mieście. Od razu nasuwa się pytanie, dlaczego ludzie zwracają na nią tyle uwagi, skoro w Poznaniu jest wiele takich fortów? A pewnie dlatego, że jako jedyny ten akurat znajduje się w centrum Poznania, rzut kamieniem od starego rynku, wzgórza św. Wojciecha i wielu innych miejsc, znanych poznaniakom.

Dla mnie Cytadela jest miejscem szczególnym. Jako, że moi rodzice mieszkają 50 m od niej (w fantastycznej okolicy), a ja przez 20 lat mieszkałem z nimi, było to jedno z głównych miejsc zabaw, jazdy na rowerze, zjeżdżania na sankach, biegania, spotkań ze znajomymi, a nawet nakręcenia dwóch filmów w liceum! Cytadela to część mojego życia. No, ale znów rozpisuje się w złym kierunku.

Kiedy w niedzielę 21 lutego siedziałem w domu, napisał do mnie Łukasz Kończak, z pytaniem czy wiem, że zaraz obok mnie ma się odbyć bitwa i wg niego początkujący fotograf nie może takiej okazji zmarnować. Miał rację, nie mógł. Sama bitwa specjalnie mnie nie zdziwiła. Jak już wcześniej wspomniałem takie rekonstrukcje stały się bardzo popularne, a że tego dnia przypadała rocznica walk o wyzwolenie cytadeli to było to wręcz oczywiste. A że to tylko kilka kroków od domu wystarczyło chwycić aparat i już 5 minut później byłem na miejscu.

Cała akcja była ciekawie pomyślana, ale niestety tylko z perspektywy samych uczestników inscenizacji. Bitwa (może raczej potyczka) miała się odbyć w wąwozie nie daleko północnej bramy. Był to świetny punkt obronny dla Niemców, jednak dla widowni to oglądającej beznadziejny. Wyglądało to jakby organizatorzy nie spodziewali się takiej ilości ludzi. Wszyscy pchali się na siebie, wchodzili na pole bitwy, rozpychali… po prostu coś strasznego! Zamiast zająć się szukaniem interesujących kadrów to większą część czasu zajęło mi chronienie mojego sprzętu. To, co udało mi się „ustrzelić” możecie oglądać poniżej.

Czuję pewien niedosyt, gdyż uczestnicy byli naprawdę dobrze przygotowani i mieli oryginalny sprzęt z II Wojny Światowej, ale organizatorzy nie potrafili odpowiednio przygotować tego przedsięwzięcia. Jeśli będą chcieli to powtórzyć w przyszłości (a jest to raczej pewne patrząc na modę) to powinni lepiej przemyśleć umiejscowienie takowej walki. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwe, tak jak walka o Cytadelę była niesamowicie trudna (gdyby Niemcy mieli więcej zapasów i gdyby ich dowódca się nie zastrzelił to walka trwała by miesiącami), ale jak robi się coś dla ludzi, to niech się to robi dla ludzi.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

„Ja rozumiem, że wam jest zimno, ale jak jest zima to musi być zimno!”

7 02 2010

Zgadzam się z tą myślą z filmu „Miś” Stanisława Bareji, ale to co spotkało nas niedawnego weekendu w Kostrzynie nad Odrą sprawiło, że poznałem nowy wymiar zimna. Mróz mrozem, ale tego dnia wiatr był tak silny, że mimo grubej warstwy ubrań chłód było czuć tak jak gdyby człowiek wskoczył do przerębla w samych kąpielówkach. Czy to może powstrzymać początkującego fotografa przed zrobieniem zdjęć? Ależ skąd :) Dlatego wybraliśmy się z Asią na plener, razem z Wojtkiem, Agnieszką i Anią. Wojtek, jako jedyny profesjonalista w naszym „zespole”, pomógł nam odpowiednio przygotować sprzęt.

Następnie wystawieni na wiatr, śnieg i jeżdżące pojazdy ruszyliśmy do boju!

Na koniec pojechaliśmy do starej przepompowni, która urzekła mnie swoim wyglądem. Jakby rysowana węglem…

W niedzielę, dnia następnego, pogoda była o niebo lepsza. Wiatru nie było, na niebie tylko delikatne chmurki i słońce wesoło uśmiechało się do nas. Nie mogliśmy siedzieć w domu w taką pogodę, skoro wczoraj wyszliśmy w mroźne szpony wiatru i nic nam się nie stało. Tym razem za nasz cel obraliśmy sobie las zaraz za Dębnem. Zdjęcia z tego spaceru możecie oglądać poniżej.

Nie myślcie, że nie mamy co robić, tylko chodzimy na spacery, ale faktem jest, że mamy w zwyczaju spacerować przynajmniej raz dziennie. Staramy się przy tym zabierać również naszego Canona 450D, także kiedy wybraliśmy się nad zamarznięte Jezioro Lipowo w środku miasta (u nas znane bardziej pod nazwą „Plaża”) to zdjęcia były nieuchronne.

Zima jest piękna, choć bywa groźna. Cieszymy się, że możemy oglądać jej wspaniałe krajobrazy, jednak mamy nadzieję, że nie długo uda nam się zrobić piękne zdjęcia wiosny.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

« wstecz


Facebook

Kalendarz

Wrzesień 2010
P W Ś C P S N
« lip    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Polecamy

  • Blanc łazienki – Dolphi Poznań
  • Centrum ogrodnicze | Projektowanie ogrodów | AVANT
  • Emandes | Nowy Wymiar Światła
  • Ewa Gillner | Grafik
  • Karol Huszał | Webmaster
  • Katarzyna Stefańska – architekt wnętrz
  • Małgorzata Ratajczak | Blog
  • Montaż Wielkopolska – montaż i konstrukcje
  • Paweł Chara | Fotograf
  • Spahome – meble łazienkowe na wymiar, wanny spa, łazienki, wyposażenie łazienek
  • Wizaż i stylizacja – Katarzyna Lesińska | Poznań
  • Wojtek Dobrucki | Fotograf

Tagi

Aga i Wojtek Anglia Asia Awake & Alive Born again Chloe Chomik Chwarszczany Cytadela Dębno Emandes Ferrari Formuła 1 Fotografia Grafika Grzyby Internet Karol Kostrzyn nad Odrą Kot LED Lublin Milton Keynes Muzyka Newsboys Perła Photoshop Poznań Przemek Radek i Emma Rekonstrukcje historyczne Robert Kubica Rzepak Skillet Speedy Gonzales Strony internetowe Szczecin Tenor TobyMac Tonight Wakacje Zatoka gwiazd Światło

Archiwa

  • Lipiec 2010
  • Czerwiec 2010
  • Maj 2010
  • Kwiecień 2010
  • Marzec 2010
  • Luty 2010
  • Styczeń 2010
  • Grudzień 2009
  • Listopad 2009
  • Październik 2009
  • Wrzesień 2009
  • Sierpień 2009

Strony

  • HI-Websites
  • Kontakt
  • O Nas
Follow this blog


design by jide powered by Wordpress