Falstart?
14 03 2010Kiedy u nas za oknem szalała śnieżyca w Bahrajnie przy temperaturze 35°C zaingurowany został nowy sezon Formuły 1. Z dużą rezerwą podchodziłem do tego wydarzenia, a wszystko to, z powodu zmian, jakie wprowadzono w tym sezonie. Najważniejsze z nich to oczywiście zakaz tankowania podczas wyścigu, zakaz rozgrzewania opon (kocami grzewczymi) oraz zwiększenie ilości zespołów. Szefowie F1 twierdzą, że wszystkie te zmiany mają na celu poprawienie bezpieczeństwa, oglądalności i obniżenia kosztów. Ile w tym prawdy? Wg mnie niewiele. Dla mnie z roku na rok jest coraz gorzej. Może jestem konserwatywny, ale uważam, że coraz to nowe przepisy zabijają ten sport. Cóż zrobić – najważniejsze, że Ferrari wciąż jeździ i ma się dobrze. Dopóki czerwone bolidy będą pojawiać się na torach to będę śledził ich poczynania niezależnie od zmian, jakie zostaną wprowadzone. No ale dosyć o przepisach.

Cały śwat sportów motorowych został przede wszystkim zelektryzowany wiadomością o powrocie Michaela Schumachera. Życzę mu jak najlepszych wyników, ale jako że nie łączy go już nic z Ferrari to i dla mnie pozostaje jedynie legendą dawnych lat a przeciwnikiem dzisiaj. Polacy oczywiście nie mówią nic innego jak tylko o Robercie Kubicy, ale co się dziwić, jedyny Polak w F1 i to z talentem. Jednak w pierwszym wyścigu Niemiec Sutil zniwelował jego szansę na dobrą pozycję. Zobaczymy jak będzie dalej.
Zastanawiam się jak będzie wyglądała rywalizacja z tyloma nowymi zespołami tj. Virgin, Lotus, HRT oraz kilkoma mocno przebudowanymi jak Sauber –stanowi to wielką niewiadomą tego sezonu. Oczywiście nie trzeba było jasnowidza, aby przewidzieć, że większość debiutantów skończy swój wyścig na pierwszych okrążeniach. Osobiście boję się, że na dłuższą metę może to być ryzykowne dla nich oraz dla innych. Poza tym mogą wypaczyć wyniki zespołów walczących o najwyższe pozycje, a to nie jest już wpożądku. Jak będzie? Czas pokaże.

Co dalej z F1? Aż boję się myśleć co Ecclecston wymyśli w kolejnych sezonach. Cieszę się tylko, że Pan Moss został zmieniony prze francuza Jeana Todda – byłego szefa Ferrari. Dla mnie największym kuriozum pozostaje ograniczenie testów bolidów do 15 dni w roku. Po prostu ręcę opadają. Sport, który ma rozwijać całą motoryzację, zostaje ograniczony nie wiadomo, dlaczego (oficjalnie pieniądze) do paru dni testowania nowych rozwiązań. Wg mnie strasznie hamuje to rozwój samochodów i zwiększa ryzyko wypadków na wyścigach.
Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o Panu Borowczyku, komentatorze Polsatu. Na nic prośby, na nic groźby, on wciąż komentuje wyścigi F1. Wciąż gada o oponach (choć trochę mniej, zapewne z powodu braku zielonych paseczków na nich, co powoduje że nie wie on, jakie opony kierowca ma). Wciąż jest niedoinformowany (kto? Gdzie? Kiedy? I po co?). Wciąż także zajmuje się wesołą twórczością (stworzył nowego kierowcę Roberta Barricello). Ehh… co poradzić…
Podusmowjąc pierwszy wyścig zastanawiam się czy start sezonu dla Formuły 1 to nie zwyczajny falstart. Cieszę się, że przynajmniej mój ukochany zespół falstartu nie popełnił zajmując dwa pierwsze miejsca. Cieszę się również, że do zespołu dołaczył Fernando Alonso i wierze, że w tym roku Ferrari powtórzy sukces najlepszego zespołu, a Alonso zostanie mistrzem świata.
FORZA FERRARI!!!

Kategorie : Bez kategorii






