Poznańska wyprawa Karola cz.1
9 03 2010Ostatnimi czasy zauważyłem, że przyszła do nas moda na organizowanie rekonstrukcji wszelkiego rodzaju bitew historycznych. Może nie zupełnie o organizację chodzi, ponieważ miłośników historii zawsze było wielu, po prostu od niedawna zyskują one ogromną popularność. Przekonałem się o tym boleśnie nie dawno, ale po kolei.
Cytadela poznańska jest jednym z ważniejszych miejsc w tym mieście. Od razu nasuwa się pytanie, dlaczego ludzie zwracają na nią tyle uwagi, skoro w Poznaniu jest wiele takich fortów? A pewnie dlatego, że jako jedyny ten akurat znajduje się w centrum Poznania, rzut kamieniem od starego rynku, wzgórza św. Wojciecha i wielu innych miejsc, znanych poznaniakom.

Dla mnie Cytadela jest miejscem szczególnym. Jako, że moi rodzice mieszkają 50 m od niej (w fantastycznej okolicy), a ja przez 20 lat mieszkałem z nimi, było to jedno z głównych miejsc zabaw, jazdy na rowerze, zjeżdżania na sankach, biegania, spotkań ze znajomymi, a nawet nakręcenia dwóch filmów w liceum! Cytadela to część mojego życia. No, ale znów rozpisuje się w złym kierunku.
Kiedy w niedzielę 21 lutego siedziałem w domu, napisał do mnie Łukasz Kończak, z pytaniem czy wiem, że zaraz obok mnie ma się odbyć bitwa i wg niego początkujący fotograf nie może takiej okazji zmarnować. Miał rację, nie mógł. Sama bitwa specjalnie mnie nie zdziwiła. Jak już wcześniej wspomniałem takie rekonstrukcje stały się bardzo popularne, a że tego dnia przypadała rocznica walk o wyzwolenie cytadeli to było to wręcz oczywiste. A że to tylko kilka kroków od domu wystarczyło chwycić aparat i już 5 minut później byłem na miejscu.

Cała akcja była ciekawie pomyślana, ale niestety tylko z perspektywy samych uczestników inscenizacji. Bitwa (może raczej potyczka) miała się odbyć w wąwozie nie daleko północnej bramy. Był to świetny punkt obronny dla Niemców, jednak dla widowni to oglądającej beznadziejny. Wyglądało to jakby organizatorzy nie spodziewali się takiej ilości ludzi. Wszyscy pchali się na siebie, wchodzili na pole bitwy, rozpychali… po prostu coś strasznego! Zamiast zająć się szukaniem interesujących kadrów to większą część czasu zajęło mi chronienie mojego sprzętu. To, co udało mi się „ustrzelić” możecie oglądać poniżej.



Czuję pewien niedosyt, gdyż uczestnicy byli naprawdę dobrze przygotowani i mieli oryginalny sprzęt z II Wojny Światowej, ale organizatorzy nie potrafili odpowiednio przygotować tego przedsięwzięcia. Jeśli będą chcieli to powtórzyć w przyszłości (a jest to raczej pewne patrząc na modę) to powinni lepiej przemyśleć umiejscowienie takowej walki. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwe, tak jak walka o Cytadelę była niesamowicie trudna (gdyby Niemcy mieli więcej zapasów i gdyby ich dowódca się nie zastrzelił to walka trwała by miesiącami), ale jak robi się coś dla ludzi, to niech się to robi dla ludzi.



