Szczypta szaleństwa na wyższym poziomie abstrakcji { ! }

Blog Asi i Karola Huszałów
  • Główna
  • O Nas
  • Kontakt

Poznańska wyprawa Karola cz.2

9 03 2010

W połowie lutego musiałem stawić się na badania w Poznaniu. W związku z tym, iż coraz lepiej radzę sobie z naszym Canonem 450D, nie mogłem nie zabrać go ze sobą do mojego rodzinnego miasta. Powód ku temu był tym większy, że nasi dobrzy znajomi potrzebowali materiałów do pewnego magazynu, więc poprosili mnie o zrobienie kilku zdjęć ich przepięknych lamp.

Gosia i Sebastian są projektantami oświetlenia i artystami światła. Popularyzują w naszym kraju systemy oświetleniowe LED i muszę przyznać, że bardzo mi się to podoba – chyba nie tylko mi, ponieważ zewsząd dostają propozycję wystawiania swoich lamp. Jeśli dla Ciebie liczy się wspaniały design oraz nastrojowe światło to koniecznie powinieneś odwiedzić ich stronę – http://emandes.com. Dla mnie, było to nie lada wyzwanie, aby zrobić parę dobrych ujęć ich lampom. Jakby nie spojrzeć, jestem tylko zapalonym fotografem amatorem, a musiałem zmierzyć się ze zdjęciami światła, szklanych powierzchni, nie wspominając już o tym, że bardzo chciałem oddać niesamowity klimat ich lamp, oraz nastroju, jaki stworzyły one w salonie architekta wnętrz Katarzyny Stefańskiej w City Parku w Poznaniu. Jak mi się to udało? Oceńcie sami.

Ciężko powiedzieć, że jestem zadowolony w 100% z każdego zdjęcia. Jednak doświadczenie, jakie przy tych zdjęciach zdobyłem jest dla mnie bezcenne. Jeśli kiedyś będę miał jeszcze okazję uczestniczyć w podobnym przedsięwzięciu na pewno będę starał się zrobić lepsze zdjęcia.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Poznańska wyprawa Karola cz.1

9 03 2010

Ostatnimi czasy zauważyłem, że przyszła do nas moda na organizowanie rekonstrukcji wszelkiego rodzaju bitew historycznych. Może nie zupełnie o organizację chodzi, ponieważ miłośników historii zawsze było wielu, po prostu od niedawna zyskują one ogromną popularność. Przekonałem się o tym boleśnie nie dawno, ale po kolei.

Cytadela poznańska jest jednym z ważniejszych miejsc w tym mieście. Od razu nasuwa się pytanie, dlaczego ludzie zwracają na nią tyle uwagi, skoro w Poznaniu jest wiele takich fortów? A pewnie dlatego, że jako jedyny ten akurat znajduje się w centrum Poznania, rzut kamieniem od starego rynku, wzgórza św. Wojciecha i wielu innych miejsc, znanych poznaniakom.

Dla mnie Cytadela jest miejscem szczególnym. Jako, że moi rodzice mieszkają 50 m od niej (w fantastycznej okolicy), a ja przez 20 lat mieszkałem z nimi, było to jedno z głównych miejsc zabaw, jazdy na rowerze, zjeżdżania na sankach, biegania, spotkań ze znajomymi, a nawet nakręcenia dwóch filmów w liceum! Cytadela to część mojego życia. No, ale znów rozpisuje się w złym kierunku.

Kiedy w niedzielę 21 lutego siedziałem w domu, napisał do mnie Łukasz Kończak, z pytaniem czy wiem, że zaraz obok mnie ma się odbyć bitwa i wg niego początkujący fotograf nie może takiej okazji zmarnować. Miał rację, nie mógł. Sama bitwa specjalnie mnie nie zdziwiła. Jak już wcześniej wspomniałem takie rekonstrukcje stały się bardzo popularne, a że tego dnia przypadała rocznica walk o wyzwolenie cytadeli to było to wręcz oczywiste. A że to tylko kilka kroków od domu wystarczyło chwycić aparat i już 5 minut później byłem na miejscu.

Cała akcja była ciekawie pomyślana, ale niestety tylko z perspektywy samych uczestników inscenizacji. Bitwa (może raczej potyczka) miała się odbyć w wąwozie nie daleko północnej bramy. Był to świetny punkt obronny dla Niemców, jednak dla widowni to oglądającej beznadziejny. Wyglądało to jakby organizatorzy nie spodziewali się takiej ilości ludzi. Wszyscy pchali się na siebie, wchodzili na pole bitwy, rozpychali… po prostu coś strasznego! Zamiast zająć się szukaniem interesujących kadrów to większą część czasu zajęło mi chronienie mojego sprzętu. To, co udało mi się „ustrzelić” możecie oglądać poniżej.

Czuję pewien niedosyt, gdyż uczestnicy byli naprawdę dobrze przygotowani i mieli oryginalny sprzęt z II Wojny Światowej, ale organizatorzy nie potrafili odpowiednio przygotować tego przedsięwzięcia. Jeśli będą chcieli to powtórzyć w przyszłości (a jest to raczej pewne patrząc na modę) to powinni lepiej przemyśleć umiejscowienie takowej walki. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwe, tak jak walka o Cytadelę była niesamowicie trudna (gdyby Niemcy mieli więcej zapasów i gdyby ich dowódca się nie zastrzelił to walka trwała by miesiącami), ale jak robi się coś dla ludzi, to niech się to robi dla ludzi.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

TobyMac is back

2 03 2010

W połowie sierpnia w internecie pojawił się pierwszy singiel zapowiadający nową płytę Toby’ego Maca zatytuowany „City on Our Knees”. Kiedy usłyszałam go poraz pierwszy na myspace Toby’ego musze przyznać, że trochę przestraszyłam się, że cała płyta będzie nafaszerowana elektronicznymi wstawkami i przeróbkami, (czego osobiście nie lubie). Ku mojemu przerażeniu Karolowi i naszemu przyjacielowi Grzegorzowi utwór spodobał się bardzo, pomyślałam sobie wtedy, że jak to możliwe, przecież prócz ciekawych słów ten kawałek nic więcej nie ma, na domiar wszystkiego buszując później po internecie odkryłam, iż ów utwór oficjalnie zajął pierwsze miejsce pośród najbardziej popularnych hitów odtwarzanych w stacjach radiowych na terenie USA. Stwierdziłam wtedy, że chyba lepiej znam się na popularnie zwanej muzyce klasycznej niż na nowościach w świecie muzyki rozrywkowej :( .

Poniżej zamieściłam fragment słów Toby’ego Maca na temat utworu „City On Our Knees”

“City On Our Knees’ is really about a moment,” says Toby. “A moment that we all come together to a place where there’s no judgment, but really love. And we choose to recognize one God together. And it’s really a reminder that that moment could be right now, tonight. And in that moment judgment falls by the wayside, we choose to step across the line, whatever side we’re on. Love fills in the cracks and makes up the difference.”

(tłum. City On Our Knees jest tak naprawdę o chwili - powiedział Toby. O chwili, w której przychodzimy wszyscy razem do miejsca, gdzie nie ma osądzania, ale jest prawdziwa miłość. I wybierzemy wspólne przyznanie się do Boga. I to jest naprawdę przypomnienie, że ten moment może być właśnie teraz, dziś wieczorem. I w tym momencie sąd rozciąga się przy drodze, my wybieramy czy przekroczymy linie, niezależnie od strony, na której się znajdujemy. Miłość wypełnia pęknięcia i czyni różnicę.)

Nowy projekt TobyMaca w pierwszym tygodniu sprzedaży rozszedł się w nakładzie 78 000 egzemplarzy, jak również znalazł się na szóstym miejscu listy Billboard Top 200 obok znanych zespołów światowych jak Black Eyed Peas czy Lady Ga Ga. Sprzedarz płyt w iTunes dała mu drugą pozycję wśród najchętniej kupowanych albumów i oczywiście pierwsze pośród najlepiej sprzedających się płyt chrześcijańskich.

A teraz coś o zawartości krążka ;) Płyta utrzymana jest w typowym dla Tobiego charakterze, czyli tworzenie w stylu hip – hop, rock, funk, pop a nawet w reegae („Break open the sky” nagrywana we współpracy z Israel Houghton). Na nagraniu nie zabrakło również jakże już popularnego artysty a mianowicie starszego syna Truetta (11 lat), zwanego TruDog, który w całości wykonał utwór „LoudNClear”. Dzięki współpracy z wieloma znanymi muzykami jak John Cooper z zespołu „Skillet” z którym nagrał tytułowy kawałek „Tonight”, utwory zyskują na inowacyjności, charakterze czy stylu. Na płycie nie zabrakło takich osób jak Beckah Shae i Siti Monroe („Funky Jesus Music”), niesamowitej wokalistki o rozbudowanej skali głosowej Nirva Ready ( „Changed forever”), Matt Thiessen z zespołu „Relient K” („Wonderin”) czy wcześniej już wpomniany Israel Hougton.

Jest to projekt niezwykle pozytywny i radosny w swoim przekazie. Każda impreza przy tej płycie będzie udana. Można na niej usłyszeć kawałki, które spodobają się fanom stylu hip hop, czy poruszą pasjonata muzyki funk rock. Każdy utwór jest specyficzny, każdy zawiera elemnty, które albo sprawiają, że nie możesz uśiedzieć na krześle, ponieważ Twoje ciało samo rwie się do tańczenia, albo śmiejesz się z freestylowych elementów czy też zastanawiasz się nad treścią wyśpiewywanych słów w utworach.

Tak jak „Skillet” ze swoją najnowsza płytą, „Awake” nie wzbudził u mnie zachwytu, tak TobyMac i „Tonight” okazała się kolejną świetną płytą w dorobku tego artysty.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Coś więcej niż strona internetowa

14 02 2010

Ze względu na moją pracę, profil mojej firmy, oraz zwykłą ludzką ciekawość, często przeglądam internet w poszukiwaniu interesujących stron www. Świat dzisiejszej reklamy nie pozostawia złudzeń, jak chcesz zaistnieć, to musisz zaproponować coś, czego nie ma ktoś inny. Inaczej będziesz tylko jednym z wielu. Przebijając się przez nieprzeliczone ilości stron skopiowanych, nieudanych, niedorobionych czy po prostu słabych, raz na jakiś czas trafi się perełka. Wtedy wołam swoją żonę - “Kochanie zobacz co znalazłem” - po czym siadamy i przyglądamy się detalom, wykonaniu i podziwiamy to miniaturowe dzieło sztuki. Takie strony są jak płatki śniegu, z daleka niczym się nie różnią, ale z bliska, można zobaczyć ich piękno, a jak się sezon skończy (śnieg stopnieje, a firma zmieni wygląd swojej strony) to znika bezpowrotnie.

Ostatnio przeglądając strony trafiłem właśnie na taką perełkę. Teamgeist jest czymś więcej niż tylko stroną internetową. Jest to kampania reklamowa Adidasa promująca nowe stroje reprezentacji Niemiec. Nie będę się tutaj rozchodził na temat ich wyglądu (zrobiła już to jedna z brytyjskich gazet porównując je do munduru oddziału SS z II Wojny Światowej), ale na temat pomysłu. Prezentacja polega na uczestniczeniu w tzw. graficznej noweli (co dla mnie jest po prostu interaktywnym komiksem, ale to nie ważne). Po pierwsze do tego eksperymentu zaproszono prawdziwe gwiazdy niemieckiej reprezentacji (z czego połowa to Polacy). Po drugie sposób opowiedzenia historii jest bardzo sugestywny (jak na taki projekt), historia niby oczywista, ale sposób przedstawienia nie pozwala się od niej oderwać. Po trzecie możemy zagrać w bardzo efektowne 3 mecze taktyczne. Nie trzeba być geniuszem, żeby wygrać z Węgrami, Holendrami i Argentyną, ale rozgrywka i tak daje dużo radości. Nie wiedząc o tym spędziłem na tej stronie ponad pół godziny!

Może strona nie zachęciła mnie do kupowania strojów reprezentacji Niemiec (wątpię, żeby kogokolwiek zachęciła prócz Niemców), ale z pewnością jestem bardziej przychylny firmie Adidas przede wszystkim za kierunek jaki obrała (oczywiście w kwestii stron internetowych). Innym projektem tej firmy, który bardzo mi się spodobał to kolekcja z Gwiezdnych Wojen. Strona jest dostępna tutaj. Na podstawie adresu IP pobieranego przez stronę, możemy obejrzeć jak Lord Vader za pomocą Gwiazdy Śmierci wypala logo Adidasa na naszej rodzinnej miejscowości.

Ludzie mają naprawdę ciekawe pomysły. Szkoda tylko, że tak rzadko przebijają się one ponad resztę, średnich, powtarzających się, czy po prostu nudnych.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

“Ja rozumiem, że wam jest zimno, ale jak jest zima to musi być zimno!”

7 02 2010

Zgadzam się z tą myślą z filmu “Miś” Stanisława Bareji, ale to co spotkało nas niedawnego weekendu w Kostrzynie nad Odrą sprawiło, że poznałem nowy wymiar zimna. Mróz mrozem, ale tego dnia wiatr był tak silny, że mimo grubej warstwy ubrań chłód było czuć tak jak gdyby człowiek wskoczył do przerębla w samych kąpielówkach. Czy to może powstrzymać początkującego fotografa przed zrobieniem zdjęć? Ależ skąd :) Dlatego wybraliśmy się z Asią na plener, razem z Wojtkiem, Agnieszką i Anią. Wojtek, jako jedyny profesjonalista w naszym “zespole”, pomógł nam odpowiednio przygotować sprzęt.

Następnie wystawieni na wiatr, śnieg i jeżdżące pojazdy ruszyliśmy do boju!

Na koniec pojechaliśmy do starej przepompowni, która urzekła mnie swoim wyglądem. Jakby rysowana węglem…

W niedzielę, dnia następnego, pogoda była o niebo lepsza. Wiatru nie było, na niebie tylko delikatne chmurki i słońce wesoło uśmiechało się do nas. Nie mogliśmy siedzieć w domu w taką pogodę, skoro wczoraj wyszliśmy w mroźne szpony wiatru i nic nam się nie stało. Tym razem za nasz cel obraliśmy sobie las zaraz za Dębnem. Zdjęcia z tego spaceru możecie oglądać poniżej.

Nie myślcie, że nie mamy co robić, tylko chodzimy na spacery, ale faktem jest, że mamy w zwyczaju spacerować przynajmniej raz dziennie. Staramy się przy tym zabierać również naszego Canona 450D, także kiedy wybraliśmy się nad zamarznięte Jezioro Lipowo w środku miasta (u nas znane bardziej pod nazwą “Plaża”) to zdjęcia były nieuchronne.

Zima jest piękna, choć bywa groźna. Cieszymy się, że możemy oglądać jej wspaniałe krajobrazy, jednak mamy nadzieję, że nie długo uda nam się zrobić piękne zdjęcia wiosny.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Amal zwyciężczynią „Najmal khaleej”

31 01 2010

Tunezyjska wokalistka Amal West - أمال الغربي wygrała finałowy odcinek arabskiego show „Zatoka Gwiazd”. Prócz Amal do finału zakwalifikowali się również Abdullah Fahad Al Serafi - عبد الله فهد الصيرفي (Arabia) oraz Ghassan Bin Ibrahim - غسان بن ابراهيم (Tunisia), którzy w tejże kolejności zajęli odpowiednio drugie i trzecie miejsce. Każdy z finalistów prócz nagrody pieniężnej w wysokości odpowiednio $50.000, $25.000 i $10.00 dodatkowo otrzymał możliwość nagrania „specjalnego utworu” oraz video clipu z jak najszybszym wyemitowaniem go i promocją na antenie Dubai Tv.

Finałowy odcinek „Najmal khaleej” – „Zatoka Gwiazd” przypadł na czwartą rocznicę objęcia urzędu w Dubaiu przez Jego Wysokość Szejka Muhammad bin Rashid Al Maktoum الشيخ محمد بن راشد آل مكتوم oraz otwarcia jak na razie największego budynku na świcie Burj Khalifa برج خليفة (przed oficjalnym otwarcie używano nazwy Burj Dubai, برج دبي czyli „wieża Dubaiu”) co było wynikiem tematyki wykonywanych utworów przez uczestników, które wychwalały Szejka oraz osiągnięcia architektoniczne i kulturowe Dubaiu.

Odcinek finałowy nie był zrealizowany na wysokim poziome, ciężko było go odróżnić od poprzednich etapów. Producentom zabrakło charyzmy i najwyraźniej pomysłów.
No cóż pozostaje mieć nadzieję, że jeśli Dubai Tv zdecyduje się na realizację nowych odcinków „Najmal khaleej” będzie to zrealizowane w nowoczesny i świeży sposób tak, ażeby przyciągnąć widzów nie tylko Zatoki Perskiej, ale również z innych zakątków świata.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Hu! hu! ha! Nasza zima zła… a może jednak nie taka zła?

20 01 2010

Wykorzystując słoneczny dzień, zaraz po śniadaniu wybraliśmy się na spacer do lasu. Uzbrojeni w nasze dwa nowe nabytki - obiektywy: Tamron 70-200 F 2.8, oraz Canon 50mm F 1.8 - ruszyliśmy na poszukiwanie kadrów. Las zimą jest przepiękny, tylko śniegu dużo, co sprawia że przeprawienie się przez niego nie jest najprostsze. Jednak nie zatrzymało nas to, dzięki czemu poniżej możecie podziwiać efekty naszego spacerku. Planujemy niedługo zrobić wypad jeszcze głębiej w las, więc liczę że zdjęcia będą jeszcze piękniejsze.

I jeszcze powrót do domu przez zaśnieżone Dębno.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Koncert kolęd w Dębnie

3 01 2010

Dawno już nie byłem na żadnym chóralnym koncercie kolęd. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że kiedyś była to dla mnie codzienność. Śpiewając w chórze profesora Stefana Stuligrosza “Poznańskie Słowiki“, dawaliśmy 20 - 25 koncertów kolędowych rocznie. Kiedy skończyłem śpiewać nie miałem okazji słuchać innych zespołów, ani nie miałem specjalnie na to ochoty. Jednak tego roku pojawiła się okazja. Moja Teściowa brała udział w takim właśnie koncercie kolędowym w Dębnie. Nie mogło więc tam nas nie być. Wzięliśmy aparat i poszliśmy przez zasypane Dębno. Koncert może nie był wielkim muzycznym wydarzeniem, prawdę mówiąc moja muzyczna dusza wrzeszczała, żeby ją wreszcie uwolnić od tak przerażającego cierpienia, ale nie to było ważne. Wspaniale się patrzyło na zapał, zaangażowanie i radość ze śpiewania Mamy i jej koleżanek z chóru.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Zatoka Gwiazd (نجم الخليج ) czyli “Idol” po Arabsku

18 12 2009

Przez ostatnie kilka tygodni z zaciekawieniem śledzę losy uczestników programu pn. „Zatoka Gwiazd” emitowanych w każdą niedzielę o godzinie 20:00 polskiego czasu na kanale Dubai television (jest to odpowiednik polskiego „Idola” czy „Fabryki gwiazd”).

„Zatoka Gwiazd” po arabsku „نجم الخليج” (tłumaczenie: http://translate.google.pl ) to program, który daje młodym ludziom – wokalistom ze wszystkich państw znad Zatoki Perskiej szansę rozwoju i zaistnienia na arabskiej scenie muzycznej. Program posiada wiele aspektów inspirowanych malarstwem i stylem ludowym, co stanowi dziedzictwo oraz tradycję tych krajów. Do każdego niedzielnego występu zapraszana jest arabska gwiazda, która prócz wykonywanych przez siebie autorskich utworów, razem z uczestnikami przy akompaniamencie fortepianu wykonuje wcześniej przygotowany schemat improwizacji. Wielkim minusem jak dla mnie jest brak tak zwanej żywej orkiestry, przy której młodzi wokaliści mieli by możliwość zaprezentowania utworów. Kontakt z żywą muzyką w tym wypadku jest o wiele lepszy niż śpiewanie przy wcześniej przygotowanym akompaniamencie puszczonym z playbacku.

Do programu zakwalifikowało się czternastu uczestników, na chwilę obecną zostało już tylko pięciu a są to:

Rhode Hassan Jafar - ورود جعفر حسن الخفاف (Iraq)


Amal West - أمال الغربي (Tunisia)


Ghassan Bin Ibrahim - غسان بن ابراهيم (Tunisia)


Abdullah Fahad Al Serafi - عبد الله فهد الصيرفي (Arabia)


Mohammed Hamdi al-Jamal - محمد حمدي جمال (اسم الشهرة – مودي (pseudonim – Moudy - Egypt)


Osoby, które odpadły:

Ghaith Abdul Ali Sabah - غيث صباح عبد علي (Iraq)


Bader Abdullah Mohammed Al Awadi - بدر عبد الله محمد العوضي (Kuwait)


يزيد خالد مغربي (Arabia)


Reem Hassan Muflih - ريم مفلح حسن (Syria)


Mohammad Habib Mahmood - محمد حبيب محمود رحمه (Bahrain)


Saleh Turki Turki Al-Abdullah Al Khalaf - صالح تركي خلف تركي العبد الله (Kuwait)


Hossam Taha J.- حسام وجيه طه (Syria)


Huda Pepa - هدى بيبّا (Tunisia)


Hisham Abdel Hamid Abdel-Karim Mohammed Hassan - هشام عبد الحميد عبد الكريم محمد حسن (Arabia)


W skład Jury wchodzą:

Abdullah Rowaished (عبد الله رويشد) - http://rowaishid.com


Diana Haddad (ديانا حدّاد) - http://www.dianahaddadonline.com


Fayez Al-Saeed (فايز السعيد) - http://www.fayezalsaeed.ae


Dla mnie na chwilę obecną najsłabszym ogniwem pięcioosobowej ekipy jest siedemnastoletnia Irakijka Rhode (w programie mówią na nią Urut), uważam, że nie ma ani szczególnych umiejętności wokalnych ani porywającej barwy głosu. Pozostała czwórka natomiast (zwłaszcza Moudy;)) ma charakter, temperament i umiejętności. Gdybym miała wybrać zwycięzcę stanowiłoby to nie lada wyzwanie. Jeśli zainteresował was ten post to mam nadzieję, że będziecie śledzić dalsze losy uczestników „Zatoki Gwiazd”, ja na pewno;), a dla tych którzy nie będą mogli oglądać to co tydzień postaram się umieszczać sprawozdanie.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Piękna polska złota jesień część 2

22 11 2009

Listopad swoją obecną formą bardzo mnie zaskoczył. Zwykle ta pora roku była szara, ponura i mroźna, ale przez ostatni tydzień było bardzo ciepło i słonecznie, dzięki czemu udało się nam wykorzystać piękną pogodę i razem z Agą i Wojtkiem wyskoczyć na kolejny wspólny szkoleniowy plener. Tym razem naszym łupem padły tereny w okolicach Porzecza i Namyślina. Przy tak ostrym świetle słonecznym, jakie było tamtego dnia nasz biedny Canon 450D EF-S 18-55 IS ledwo dawał sobie radę. Żeby tego było mało to Wojtek chciał spróbować robić zdjęcia praktycznie pod słońce. Na szczęście Wojtek z Agą wzięli ze sobą znany już nam system Pocket Wizard miniTT1 i FlexTT5 oraz blendę California Sunbounce, dzięki czemu nasz aparacik też kilka zdjęć wykonał.








Oto jak wyglądał nasz plan zdjęciowy w pierwszym miejscu, do którego zabrali nas Agnieszka z Wojtkiem. Wygląda całkiem profesjonalnie. Jedyny problem polegał na tym, że miejsce naszych zdjęć znajdywało się na drodze, przez którą co jakiś czas przejeżdżał jakiś samochód, co powodowało że trzeba było szybko się ukrywać na poboczu.

Następnie zostaliśmy wywiezieni za granicę, do Niemiec. No może nie do końca, ale słup graniczny minęliśmy. Trzeba przyznać, że ten zakątek nad Odrą jest naprawdę piękny, a że zachód słońca się zbliżał, więc nie pozostało nic innego jak tylko robić zdjęcia.





Ustawianie kadru pod bardzo mocne światło słoneczne było bardzo trudne i czasochłonne, więc nie ma się co dziwić, że w końcu nasza modelka Asia też miała dosyć.





Na poniższych zdjęciach możecie zobaczyć jak Wojtek robi zdjęcia mojej żonie. Ja podziwiam go przede wszystkim za to, że potrafi zrobić bardzo dużo zdjęć swoim 5D Mark II. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ta lustrzanka z tym obiektywem waży naprawdę dużo. Ja byłem w stanie zrobić najwyżej 4 zdjęcia pod rząd. Jednak Wojtek już sobie wyrobił mięśnie robiąc nim zdjęcia. Jak widać plan zdjęciowy również wygląda ciekawie.


I na koniec piękne zdjęcie pięknej pary. Chcielibyśmy oglądać więcej takich :)

Jeśli Wam jeszcze za mało zdjęć z tej sesji to koniecznie odwiedźcie także blog Wojtka - tutaj.

Komentarze : 1 komentarz »
Kategorie : Bez kategorii

« wstecz


Kalendarz

marzec 2010
P W Ś C P S N
« lutego    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Polecamy

  • Emandes | Nowy Wymiar Światła
  • Ewa Gillner | Grafik
  • Karol Huszał | Webmaster
  • Małgorzata Ratajczak | Blog
  • Montaż Wielkopolska - montaż i konstrukcje
  • Paweł Chara | Fotograf
  • Spahome - meble łazienkowe na wymiar, wanny spa, łazienki, wyposażenie łazienek
  • Wojtek Dobrucki | Fotograf

Tagi

Światło Aga i Wojtek Asia Awake & Alive Cytadela Dębno Emandes Ferrari Formuła 1 Fotografia Grzyby Internet Karol Kostrzyn nad Odrą LED Lublin Muzyka Perła Poznań Rekonstrukcje historyczne Robert Kubica Skillet Strony internetowe Szczecin TobyMac Tonight Wakacje Zatoka gwiazd


design by jide powered by Wordpress