Szczypta szaleństwa na wyższym poziomie abstrakcji { ! }

Blog Asi i Karola Huszałów
  • Główna
  • O Nas
  • Kontakt
  • HI-Websites

hi-websites – nowa odsłona

4 12 2011

Po kilkumiesięcznej przerwie wracamy ze zdwojoną siłą!!! Tak długa nieobecność była spowodowana m.in. pracą nad naszą nową stroną firmową www.huszal.com.

Bardzo serdecznie zapraszamy do obejrzenie i klikania na „Like it” oraz „Google +1″. Już wkrótce wrócimy z nowymi pomysłami oraz odsłonami naszej pracy i zainteresowań.

Huszał International Websites

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Skradziono Motocykl Łukaszowi!

5 07 2011

Wczoraj z garażu Łukasza w Owińskach skradziono jego Motocykl – Suzuki SV650s (2000 rok) o numerach rejestracyjnych PZ237A. Gdyby ktokolwiek go zobaczył lub miał o nim informację to proszę napiszcie do Łukasza (l.konczak@gmail.com) lub do mnie.

Skradziony Motocykl Łukasza

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

85-lecie DZIADKA

1 01 2011

Kto znas nie chciałby żyć dlugo, widzieć jak dzieci dorastają, znajdują swoja drugą połówkę i mają swoje potomstwo?! 11 Grudnia 2010 mieliśmy przyjemność świętować 85 urodziny dziadka Karola. Impreza była przygotowana na dość sporą liczbę gości, ponieważ dziadek ma czworo dzieci a one maja swoje pociechy, więc w sumie przy stole zasiadło ok. 21 osób. Niestety nie wszyscy dotarli na imprezę, ale wierzymy że na 90 – lecie nie zabraknie już nikogo.

Urodziny dziadka

Siostra Karola, Paulina, wpadła na pomysł bardzo oryginalnego prezentu. Mianowicie, aby zebrać całą 17 wnucząt i zrobić z tego jedno połączone zdjęcie. Pracy było bardzo dużo, każde zdjęcie było z innej parafii, z innym światłem, w innym miejscu. Wymyśliliśmy sobie, że prezent wręczy jedno z najmłodszych wnuków, i do tego przeczyta wierszyk. Padło, na trzecioklasistkę Madzie; kiedy zaczęła czytać życzenia wzrok każdego skierowany był na dziadka, któremu z każdą chwilą przybywało łez w oczach, zresztą nie tylko jemu;)

Tak się rozpisałam o urodzinach dziadka, że zapomniałam wspomnieć, iż ktoś jeszcze w tym czasie obchodził swoje święto. Karola kuzynka Kasia kończyła 25 lat. Dla niej również był tort i mnóstwo toastów.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Lublin jesienną porą…

23 11 2010

Minęło trochę czasu od naszego ostatniego pobytu w stolicy Lubelszczyzny. Nie dlatego żebyśmy nie chcieli, ale jak ma się do przejechania prawie 700 km to ciężko znaleźć chwilę, aby tam zajechać. Od jakiegoś czasu chcieliśmy odwiedzić rodzinę (w szczególności babcię), ale w sezonie wakacyjnym mieliśmy trzy wesela, a poza nim ani pogada nie była zbyt dobra, ani też nikt nie miał wolnego, także nie było sensu komuś głowy zawracać.

Jednakże listopad okazał się dla nas łaskawym miesiącem, więc stwierdziliśmy czemu by nie skorzystać z jego dobrodziejstw?!. Po pierwsze bardzo chcieliśmy odwiedzić babcię, którą ze względu na odległość widujemy bardzo rzadko, po drugie Arek (aka Don Arkadio) Dudek mój kuzyn, oraz Karolina (aka Kresia) – jego luba, założyli firmę z usługami ogrodniczymi i nasza firma dostała przygotowanie jej wizerunku graficzno – internetowego. Było do tego oczywiście konieczne spotkanie na najwyższym szczeblu w ich lubartowskiej rezydencji. Po trzecie byliśmy „zmuszeni” do przetestowania naszych nowych opon zimowych – Firestone Winterhawk 2 EVO 185/65/R14! Trzeba przyznać, że w parzę z nowym olejem firmy MOTUL przyjemność jazdy, choć to nieprawdopodobne, okazała się jeszcze się większa!

Sam Lublin dosyć szybko się zmienia, ale mimo to nadal pozostaje w tyle za innymi dużymi miastami. Wielka szkoda, bo miasto jest piękne i ma piękną historię. Po przebudzeniu w Lubartowskich włościach Arka i Kresi, słoneczko przyjemnie ogrzewało nam twarz. Nie mogliśmy tego nie wykorzystać, także zaraz po załatwieniu spraw biznesowych wybraliśmy się do parku za pałacem Sanguszków w Lubartowie, aby rozruszać nasz sprzęt fotograficzny. Naszą sesję możecie podziwiać poniżej.

Ostatniego dnia pobytu wraz z tatą udało nam się wyskoczyć na starówkę Lublina, gdzie zwiedziliśmy Katedrę i podziemia trybunału. Chcieliśmy wejść także na wierzę trynitarską, ale jak na złość zaczęli ją remontować.

Tak jak droga do Lublina nie była warta wzmianki, tak o drodze powrotnej można by już nakręcić film grozy! W końcu nie codziennie na autostradzie, w ulewnym deszczu po zmierzchu, przy 145 km/h urywa się wycieraczka od strony kierowcy. Na szczęście niecodzienne umiejętności kierowcy (w sensie moje :) ) pozwoliły przejechać następne 80 km (nie było wcześniej stacji benzynowej) z nieco mniejszą prędkością aby bezpiecznie dojechać i zdobyć nowe piórko.

Mimo, że spędziliśmy w Lublinie tylko 3 dni był to bardzo dobry czas, zwłaszcza pobyt z babcią dał nam dużo radości. Mamy nadzieję już niedługo znowu uda się nam ją odwiedzić.

Jesteście ciekawi jak wygląda nasza współpraca z firmą Arkadia Gardens? Wejdźcie na http://arkadiagardens.pl i dajcie znać co sądzicie o naszym projekcie.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Kilka zabaw kotka z papierem

20 11 2010

Speedy to kot, który sam potrafi zorganizować sobie zabawę. Do jego ulubionych można zaliczyć wyszukiwanie, podrzucanie i rozrywanie papierków, folii, liści, słowem wszystkiego, co szeleści. Uwielbia również niszczyć drzewka oraz czaić i rzucać się na nogi potencjalnego przechodnia.

Nie często zdarza się nam jednak złapać naszego kotka w akcji zabawowej, aby zrobić mu zdjęcie. Zwykle wszystkie kończą się na popołudniowych drzemkach. Ale nie tym razem!!! Wzięliśmy się na sposób i przed jego nosem położyliśmy rolkę papieru i bacznie czekaliśmy z aparatem. A w tym czasie jego zaspane oczka otworzyły się, a jego szczęki i pazurki zabrały się za niszczenie „nowej zabawki”. Oto kilka zdjęć zabawy kotka z papierem.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Halloween

31 10 2010

Wigilia dnia Wszystkich Świętych obchodzona przez kraje anglosaskie już od czasów celtyckich jakieś 2 tys. lat temu. Oczywiście za popularyzację tego „święta” odpowiadają Amerykanie, których kultura popularna coraz bardziej zalewa inne kraje. Walentynki, Coca-Cola czy McDonald’s już na dobre wpisały się w naszą codzienność. Od jakiegoś czasu widać też na ulicy dzieci, które w Halloween wychodzą na ulicę poprzebierane w straszydła licząc, że dostaną słodycze. Nie widzę nic przeciwko w poznawaniu nowych kultur, ale kiedy zapominamy a naszej rodzimej, to już jest duży błąd. Tak się stało ze świętem zakochanych. W kulturze Słowian była to Noc Kupały (noc z 21 na 22 czerwca), ale teraz są to Walentynki 14 lutego. Oczywiście i jedno i drugie święto ma pogańskie złe podstawy, ale nie o to mi chodzi. Zapominamy o naszej własnej kulturze, a szkoda.

Czy macie przez to rozumieć, że potępiam Halloween? Generalnie tak, ale nie do końca :) Jest jednak kilka rzeczy, które strasznie mi się podobają. Pierwsza to lampiony z dyni (Jack-o’-lantern). W tym roku muszę przyznać, że wyszła mi lepiej niż zwykle :)

Jednak przy wydrążaniu dyni pojawia się pewien problem. Co zrobić z jej środkiem? Asia uwielbia pestki, je je nawet teraz jak piszę tego posta :) Pytanie co z miąższem. Zwykle go po prostu wyrzucamy (co za marnotrawstwo), ale w tym roku postanowiliśmy coś z nim zrobić. Pumpkin Pie (czyli po prostu ciasto dyniowe) to tradycyjna potrawa robiona właśnie na Halloween w USA. Nigdy wcześniej nie próbowaliśmy robić niczego z dyni, ale zawsze musi być ten pierwszy raz. Szczerze mówiąc dawno nie jedliśmy tak pysznego ciasta. Jeśli ktoś lubi przyprawy korzenne i smak dyni to także zakocha się w tym cieście.

Przepis znalazła Asia na tej stronie link. Polecamy każdemu!

Podsumowując – nawet ze złego święta można wyciągnąć coś dobrego :) Życzymy wszystkim miłego długiego weekendu!

Komentarze : 1 komentarz »
Kategorie : Bez kategorii

Jesienne obrazki

4 10 2010

Czy nam się to podoba czy nie, jesień coraz śmielej pokazuje że teraz ona rządzi. Możemy zapomnieć o gorącym lecie, krótkim rękawku czy orzeźwiających kąpielach w jeziorze. Zeszła zima była tak sroga, że my zdecydowanie nie nacieszyliśmy się wysokimi temperaturami, a tu trzeba już wyciągać kurtki i szaliki z szafy. Co zrobić… Mamy kilka sposobów, aby mimo wszystko cieszyć się z tej pory roku. Naszym ulubionym zajęciem jest oczywiście spacer po lesie i zbieranie grzybów. Ostatnio prócz koszyków postanowiliśmy zabrać ze sobą jeszcze aparat. Dzięki temu, możecie teraz oglądać te interesujące jesienne obrazki*.

Jesień to także czas porządków i szykowania się do zimy. W tym roku zaopatrzyłem się w piłę łańcuchową firmy Stiga, którą polecili mi panowie z firmy Darp (ogrodydarp.pl). Doradzili mi świetnie, a piła w kilka dni pozwoliła mi pozbyć się dwóch ogromnych Wiązów z naszego podwórka, które zawadzały już ponad trzy lata!

*oczywiście zdajemy sobie sprawę, że większość grzybów na zdjęciach jest niejadalne, także nie bójcie się o nasze zdrowie, po prostu „trujaki” wyglądają ładniej :)

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Lato w blasku ślubów

1 10 2010

Kiedy patrzę przez okno i widzę tą szarówkę na zewnątrz, to łezka mi się w oku kręci na myśl o słonecznym i ciepłym lecie. Z drugiej jednak strony wspaniale jest mieszkać w kraju, gdzie są cztery pory roku. Można obserwować jak wszystko rośnie, staje się kolorowe, a na końcu pokryte jest białym puchem. Oczywiście to optymistyczna wersja;) W praktyce różnie bywa.

Trzy letnie miesiące mijającego już roku były dla nas bardzo szczególne. Dwoje naszych przyjaciół zawarło związki małżeńskie ze swoją drugą połówką. Jak by emocji było mało, Karola starszy brat również powiedział sakramentalne „tak” swojej połowie. Tak więc koniec każdego letniego miesiąca kończył się dla nas wzruszającym ślubem i niezapomnianą imprezą weselną oczywiście;).

Pierwszy ślub odbył się pod koniec czerwca w Raciążu k. Tucholi. Mój przyjaciel Grzegorz i jego już żona Kasia zaplanowali swoją uroczystość na świeżym powietrzu (dodawało to chyba jeszcze większego uroku). Cała ceremonia była bardzo piękna i wzruszająca. Zdjęcia wyszły równie pięknie, ale ze względu na prośbę Państwa Młodych ani My, ani Eliza (która była głównym fotografem) nie umieściliśmy tych zdjęć na naszych blogach.

Pod koniec lipca moja przyjaciółka Asia, wyszła za mąż za Tomka, z którym była ponad sześc. lat. Ślub odbył się w Kowarach, natomiast wesele w restauracji „Chata za Wsią” w Mysłakowiach k. Karpacza. Jeszcze przed ślubem zapytaliśmy ich, czy nie mieli by nic przeciwko, gdybyśmy pojechali z nimi na plener ślubny. Chcieliśmy bardzo spróbować naszych sił w nowej sytuacji. Para młoda nie miała nic przeciwko, na szczęści wynajęci fotografowie też nie.

Chwilę przed ślubem cali zadowoleni załadowaliśmy naszemu Canonowi obiektyw Tamrona 70-200, ponieważ wiedzieliśmy, że będziemy robić zdjęcia z daleka, aby przypadkiem nie zepsuć ujęć głównym fotografom. Kiedy odpaliliśmy aparat i zaczęliśmy robić pierwsze zdjęcia, nasz Canon zastrajkował i dał nam jasno do zrozumienia, że dla niego jest za ciemno. W panice zamieniliśmy Tamrona na stałke Canona z f1.8, ale i to nie za wiele pomogło. Parę zdjęć zrobiliśmy, ale większość była rozmazana, więc trafiła do kosza. Nasz honor mógł już tylko uratować późno popołudniowy wypad na plener.

Po pysznym obiedzie w restauracji razem z Młodą Parą, świadkami i fotografami pojechaliśmy na sesję ślubną do pięknego Pałacu Wojanów. Niestety, historia się powtórzyła. Nawet boczne, nudne kadry można by było jakoś przeżyć, ale bez pocket wizardów Wojtka, nasz aparacik nie za wiele mógł z siebie wykrzesać. Na szczęście to był dla nas trening, i udało się zrobić kilka ładnych zdjęć. Mam nadzieję, że Wam też się spodobają :) . Aha żeby nie było ślub i impreza były super :) !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Ostatni ślub mijającego już lata miał miejsce w Mórce. Bohaterem w tym dniu był starszy brat Karola. Tym razem nie wzięliśmy naszego Canona, ponieważ wiedzieliśmy, że został już wynajęty fotograf i kamerzysta, a że Para Młoda postanowiła zrobić wielkie wesele, tak więc fotografów było wielu.

Kilka zdjęć ze ślubu Asi i Tomka:

Przypomniało Nam się, że jedno zdjęcie z dnia ślubu Kasi i Grzesia możemy jednak pokazać. Kiedy pomogliśmy im wnieść wszystkie prezenty do świeżo wynajętego i przygotowanego mieszkanka, pośpiesznie wracaliśmy do domu Elizy i Radka gdzie nocowaliśmy. Parkując samochód przed ich domem na niebie zauważyliśmy niezwykle interesujące zjawisko.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Speedy Gonzalez

21 07 2010

Kiedy na początku maja umarł nasz ostatni zwierzak, nie za bardzo chcieliśmy brać nowego. Któregoś dnia, nasza mama bez wcześniejszej konsultacji zdecydowała jednak inaczej. Zapytała sąsiada, czy aby przypadkiem jego kotka się nie okociła. Okazało się, że tak, i parę dni później dostaliśmy kompletnie dzikiego, małego kotka. Oswajanie go zajęło nam parę dni, więc teraz zamiast charczącego kotka mamy małego słodkiego rozrabiakę. Ze względu na prędkość, z jaką się porusza daliśmy mu na imię Speedy Gonzalez.

Komentarze : 1 komentarz »
Kategorie : Bez kategorii

Newsboys w nowej odsłonie

19 07 2010

Nigdy nie byłam wielkim fanem zespołu Newsboys, ich popowy styl nigdy do mnie nie przemawiał. Jakiś czas temu chciałam sprawdzić nowości muzyczne na kanale JCTV, w momencie włączenia leciał kawałek, w którym śpiewał Michael Tait. Teoretycznie, nie było w tym nic dziwnego w końcu po rozpadzie dc Talk zarówno On jak i tobyMac oraz Kevin Max rozpoczęli solową karierę.

Michael Tait założył zespół o bardzo elokwentnej nazwie „Tait”, dlatego wiedząc o jego solowych poczynaniach nie spodziewałam się zobaczyć Go w teledysku formacji „Newsboys”. Po szybkim sprawdzeniu jego biografii dowiedziałam się, że poprzedni wokalista Peter Furler, który z zespołem związany był od 1986 ustąpił z bycia głównym wokalistą na rzecz właśnie Michael’a. Oficjalnym powodem odejścia była chęć poświęcenia się swoim pasją, jakim są pisanie utworów i malarstwo.

Muszę przyznać, iż byłam zaskoczona taką informacją, a po usłyszeniu utworu promującego płytę „Born again” jeszcze bardziej zaintrygowana. Tak więc z niecierpliwością czekałam do dnia 13 lipca, (wtedy oficjalnie album pojawił się w sprzedaży), aby posłuchać nowego projektu zespołu (Taita) i … no cóż po usłyszeniu w/w kompozycji spodziewałam się że cała płyta będzie utrzymana w takim klimacie, niestety na moim „spodziewaniu się” zakończyło.

Na płycie „Born again” deluxe edition znajduje się 16 utworów i dodatkowo oficjalny teledysk „Born again”.

Lista utworów:
1. Born Again
2. One Shot
3. Way Beyond Myself
4. Impossible
5. When the Boys Light Up
6. Build Us Back
7. Escape
8. Miracles
9. Running to You
10. On Your Knees
11. Mighty to Save
12. Jesus Freak
13. We Remember
14. Give Me to You
15. I’ll Be
16. Glorious (Tait Version)

Gdyby wziąć pod uwagę całokształt płyty to ocena była by przeciętna, ale po kolei.

„Born again” jest chyba najciekawszym utworem na tej płycie. Muzyka, i aranż całego utworu, jest interesujący i przyjemny dla ucha. Poniżej zamieszczam opis słów, które wypowiedział Taita odnośnie tego kawałka: „We’ve all believed in lies at some point. I had some prodigal years in the past,” says Michael Tait. „But I hope the song encourages others to make the same decision I did: „I’m giving Him the best of everything that’s left of the life inside this man / I’ve been born again.” (tłu. W pewnym momencie wszyscy wierzymy w kłamstwa. Zmarnowałem parę lat – powiedział Michael. Ale mam nadzieję, że piosenka zachęci innych do podjęcia tej samej decyzji, którą ja podjąłem. Daję mu najlepsze ze wszystkiego, co pozostało z życia wewnątrz tego człowieka / Narodziłem się na nowo.)

Utwory „One shot”, „When the Boys Light Up”, „Escape” i „Miracles” to kawałki żywiołowe, wpadające w ucho, choć nie da się uniknąć wrażenia ze stylem (zwłaszcza wstępy) łudząco przypominają najnowszą płytę Tobiego Maca „Tonight”.

„Way Beyond Myself” – kompozycja nadająca się do Vivy czy MTv (oczywiście jak by zmienić słowa). Typowy disco – popowy kawałek, który najbardziej odróżnia się na całej płycie. Jeśli ktoś lubi taki styl, na pewno będzie zachwycony. Utwór bardzo melodyjny i rytmiczny, niestety (w moim przypadku) bardzo wpadający w ucho.

„Build Us Back” to tradycyjny balladowy/spokojny utwór, przy czym niesamowicie nudny (oczywiście pod względem muzycznym). Nie dopuszczalne jest dla mnie w takim typie utworów zastąpienie tekstu na zbitkę trzech takich samych samogłosek w tym wypadku „ooo”. W popowych czy lekko rockowych utworach jeszcze takie zagranie na upartego przejdzie, ale w balladzie tego typu wygląda na ewidentny brak pomysłu na tekst, który pasowałby do linii melodycznej. Utwór ratują chyba tylko słowa, bo melodia i aranż niczym się nie wyróżniają.
„Immposible” to utwór spokojny, ale nie nudny, z pięknym tekstem.
„Running to You”, „On Your Knees”, „Glorious” – przyjemne utwory, odpowiednie do słuchania przy pracy. Nie odwracają Twojej uwagi i nawet się nie spostrzeżesz, kiedy usłyszysz kolejny kawałek.
„We Remember”, „Give Me to You” i „I’ll be” to trzy, na pierwszy rzut oka niczym szczególnie niewyróżniające się utwory. A jednak, maja w sobie coś przyjemnego, coś duchowego, co sprawia że Twoje wnętrze zaczyna się radować.

Utwór „Mighty to Save” po raz pierwszy usłyszałam parę lat temu. Jest to niesamowita kompozycja, słowa i muzyka są tak silne, że nie da się przejść obojętnie. W wykonaniu zespołu Newsboys, niestety się da. Utwór w ich wykonaniu jest przeciętny, a nawet nudny. Umieszczenie Go na płycie było kompletnie zbędne. Kolejną niemiłą niespodzianką jest wykonanie utworu poprzedniego zespołu Taita dc Talk a mowa tu o „Jesus freak”. Panowie z byłego zespołu chyba podzielili się prawami autorskimi do tego utworu, ponieważ Toby Mac również umieścił ten utwór na swojej płycie, ale w przeciwieństwie do Michaela wykonywany jest tylko jak do tej pory na koncertach (płyta „Alive and transported”, – za którą otrzymał nagrodę Grammy) a nie jak ma to miejsce w tym przypadku na studyjnej płycie.

Podsumowując, płyta zespołu Newsboys „Born again”, jest jedną z lepszych płyt jaka ukazała się w ostatnim czasie na rynku chrześcijańskim. Pomimo paru zbędnych utworów i niedoróbek, płyta jest bardzo dobra. Wszystkim, którzy będą mieli okazje jej posłuchać w szczególności polecam, aby zagłębić się w teksty wszystkich utworów. Są one doskonałym uzupełnieniem linii melodycznej, a niekiedy nawet są jej głównym atutem. Myślę ze dużym plusem dla zespołu Newsboys było przyjście Michaela Taita, pozwoliło to odświeżyć zespół, zyskać zainteresowanie, jak również przyciągnąć nowych fanów.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

« wstecz


Facebook

Kalendarz

Maj 2012
P W Ś C P S N
« gru    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Polecamy

  • Arkadia Gardens – Raj w Twoim ogrodzie | ogrody Lublin
  • Gabinet kosmetyczny Poznań
  • holzprodukte aus polen
  • Małgorzata Ratajczak | Blog
  • monitory lcd poznań
  • Płyty Drogowe
  • Ścianki biurowe aluminiowe
  • strony internetowe poznań
  • Wojtek Dobrucki | Fotograf ślubny | Dębno
  • Żaluzje fasadowe

Tagi

Aga i Wojtek Anglia Asia Awake & Alive Born again Chloe Chomik Chwarszczany Cytadela Dębno Emandes Ferrari Formuła 1 Fotografia Grafika Grzyby Halloween Internet Karol Kostrzyn nad Odrą Kot LED Lublin Milton Keynes Muzyka Newsboys Perła Photoshop Poznań Przemek Radek i Emma Rekonstrukcje historyczne Robert Kubica Rzepak Skillet Speedy Gonzales Strony internetowe Szczecin Tenor TobyMac Tonight Wakacje Zatoka gwiazd Śluby Światło

Archiwa

  • Grudzień 2011
  • Lipiec 2011
  • Styczeń 2011
  • Listopad 2010
  • Październik 2010
  • Lipiec 2010
  • Czerwiec 2010
  • Maj 2010
  • Kwiecień 2010
  • Marzec 2010
  • Luty 2010
  • Styczeń 2010
  • Grudzień 2009
  • Listopad 2009
  • Październik 2009
  • Wrzesień 2009
  • Sierpień 2009

Strony

  • HI-Websites
  • Kontakt
  • O Nas
Follow this blog


design by jide powered by Wordpress